ARTYKUŁY  |  NASI KURSANCI


 ARTYKUŁY 

Psia modlitwa do człowieka

Zanim Fredzio będzie Fredem

Równaj Dzidziuś

Kajtusia

Rozmowa z psem w Noc Wigilijną

Posłuchaj swojego psa

Jeśli nie Oksford to Hauuu-Ward

Podziękowania za okazane serce składa Kierownictwo Schroniska w Gdańsku (listopad 2004)

Podziękowania za okazane serce składa Kierownictwo Schroniska w Gdańsku (styczeń 2005)

Podziękowania za okazane serce składa Kierownictwo Schroniska "Ciapkowo" w Gdyni (listopad 2007)

Czas pomyśleć o wykształceniu... twojego psa

Jakie korzyści daje szkolenie pupila?

Przemyślenia na czas świąteczny

Grzechy i grzeszki w hodowli psów

 

Psia modlitwa do człowieka

  1. Moje życie trwa 10-15 lat. Każde rozstanie z Tobą zadaje mi ból.  Zastanów się zanim mnie sobie sprawisz.

  2. Daj mi trochę czasu na zrozumienie, czego ode mnie wymagasz.

  3. Obudź we mnie zaufanie - jest mi potrzebne do życia.

  4. Nigdy nie gniewaj się na mnie zbyt długo i nie zamykaj mnie za karę. Ty masz swoją pracę, przyjemności i przyjaciół - ja mam tylko Ciebie

  5. Porozmawiaj ze mną czasami. Nawet jeśli nie do końca rozumiem Twoje słowa, rozumiem głos który do mnie mówi.

  6. Wiedz, że nigdy nie zapominam, jak mnie traktowano.

  7. Zanim mnie uderzysz, pomyśl, że moje szczęki z łatwością mogą zmiażdżyć Twoją dłoń, a jednak tego nie robią.

  8. Zanim złajasz mnie, że jestem "nieposłuszny" lub "leniwy" podczas wykonywania pracy, pomyśl, że może ciąży mi nieodpowiednie pożywienie, że może zbyt długo przebywałem na słońcu, lub że moje serce jest zmęczone.

  9. Otocz mnie opieką, gdy będę stary - Ty również pewnego dnia się zestarzejesz.

  10. Bądź przy mnie w każdej trudnej chwili. Nigdy nie mów: "Nie mogę na coś takiego patrzeć", lub "niech to się stanie podczas mojej nieobecności". Kiedy jesteś przy mnie wszystko staje się łatwiejsze.

Autor nieznany

 

 

 

 

Zanim Fredzio będzie Fredem

"koleżeńskie" zapasy

Przedszkole dla psów? Czemu nie.
Pierwsze w Polsce działa na gdańskiej Żabiance.
Zwierzęta uczą się w nim, jak żyć w świecie ludzi.

Proszę nie mylić przedszkola z przechowalnią
– zaznacza Agnieszka Kępka, szefowa firmy.
– Właściciele przyprowadzają do nas zwierzęta raz w tygodniu i razem z nimi ćwiczą. Wszystko podporządkowane jest temu, aby oswoić psy z naszym światem.

Według niej przedszkole pozwala uniknąć wielu nieporozumień w przyszłości, kiedy pies dorośnie. Zdarza się, że wielki rottweiler skacze z radości na człowieka, żeby mu pokazać, jak bardzo cieszy się na jego widok. Niby skąd ma wiedzieć, że przechodzień może się go bać albo po prostu sobie tego nie życzyć.

Niewypaczone maluchy

Na Zachodzie psie przedszkola działają od 20 lat. Agnieszka Kępka, która jest międzynarodowym sędzią kynologicznym, zobaczyła je po raz pierwszy na zawodach sznaucerów w Lyonie.

– Był to kompleks budynków wyposażonych w sale wykładowe dla właścicieli zwierząt. Ośrodek miał pełno nagranych na wideo pomocy naukowych – opisuje. – Obok budynków były trawniki do ćwiczeń.

Przedszkole na Żabiance znajduje się na łące ogrodzonej płotem. „Grono pedagogiczne” spotyka się w baraku. W środku stół, dwa fotele, piec elektryczny. Pracują przez cały rok, bo prowadzą nie tylko niedzielne zajęcia dla szczeniaków, ale również codziennie szkolą starsze zwierzęta.

– Najwspanialsza jest jednak praca z maluchami, którym właściciele nie zdążyli jeszcze wypaczyć charakteru – wyjaśniają instruktorki.

Do przedszkola nie trzeba zapisywać podopiecznych. Można tu przyjść prosto z ulicy. Ponieważ zajęcia odbywają się w weekendy, przeważnie uczestniczą w nich całe rodziny, które traktują to jako niedzielny spacer. Ci, którzy przychodzą po raz pierwszy, dowiadują się na początek podstawowych spraw – dla właścicieli z reguły nieznanych, dla instruktorów oczywistych.

– Nie wiedziałam, że właściciel powinien karmić psa dopiero kiedy sam zje – mówi Mirosława Kazimierczak, pani czteromiesięcznej bokserki Febo. – Ani tego, że zamiast dać szczeniakowi klapsa, wystarczy zrzucić coś na ziemię. Hałas jest wystarczająca karą. Skutecznie odstraszy pieska od powtórzenia tego samego „przestępstwa”.

W czasie rozmowy właściciel szczeniaka dowiaduje się, że musi mieć stale przy sobie smakołyk – nagrodę. Instruktorzy uświadamiają ludziom, że pies jest zwierzęciem stadnym, które ma skłonność do dominacji. Dlatego powinien mieć nad sobą silnego szefa.

Nagroda za pojętność

W czasie wykładu dla debiutantów stali bywalcy oddają się zabawie. Przez łąkę przetacza się we wszystkie strony kłębowisko szczeniąt różnych ras. Dziesięciotygodniowa labradorka Fiona biega za owczarkiem niemieckim, potykając się o własne łapy. W końcu zdyszana siada w kałuży. Fred, mały buldog angielski, warczy na wszystkie boksery. Grupka terierów biega za sznaucerkiem. Całe towarzystwo szczeka i sika w czasie zajęć.

Lekcje nigdy nie trwają dłużej niż półtorej godziny.

– Nie można wymagać od stworzenia, które żyje dopiero od 10 tygodni, żeby dłużej skupiło uwagę – wyjaśnia Joanna Siercha, instruktorka „przedszkolaków”.

Pierwsze ćwiczenie polega na przywołaniu do siebie rozbawionego szczeniaka. To duża sztuka zwrócić uwagę malucha, który właśnie gryzie ogon kolegi. Jeszcze trudniej przekonać go, że powinien podejść do człowieka. Gdy to zrozumie, koniecznie trzeba dać mu nagrodę. Kolejnym zadaniem jest nauka chodzenia na smyczy. Instruktorka stara się prowadzić grupę tak, żeby szczeniak miał jak najwięcej okazji do zawracania – pies sprawdzi w ten sposób, co się stanie, jeżeli pójdzie inaczej niż przy nodze właściciela. Musi zapamiętać, że albo się zaplącze, albo poczuje ból.

W programie jest tez nauka poruszania się w tłumie. Z ludzi i zwierząt formuje się dwa pochody, które zbliżają się do siebie i mijają. Chodzi o to, by pies nie bał się tłoku i ze strachu nie wykazywał agresji wobec ludzi.

Ćwiczenia uczą też konsekwencji samych właścicieli zwierząt.

– Ludzie nie wiedzą, że słowa „siad”, „usiądź” i „siadaj”, znaczą to samo tylko w ludzkim języku – mówi Joanna Siercha. – Dla psa to trzy różne dźwięki, które inaczej mu się kojarzą. Trzeba pamiętać o prostej zasadzie: jedno ćwiczenie na jedną komendę.

Do przedszkola chodzą psy od 10-12 tygodnia życia do 6 miesiąca. Dlaczego akurat takie? Starszym zmienia się charakter. Ich zabawa staje się tak brutalna, że młodsze czują się stłamszone. Zwyczajnie się boją.

Jednakowe, a tak różne

Aby szkolenie przyniosło dobry efekt, każdy pan powinien zrozumieć swojego psa. Musi on wiedzieć, co zwierzę „myśli”, kiedy łypie spod oka. W oczach sznaucera zawsze widać chęć oporu, kiedy ktoś próbuje go skłonić do wykonania trudnego ćwiczenia. Owczarek w takiej samej sytuacji najchętniej powiedziałby „dobrze”. Doberman udaje, że nie wie, o co chodzi, a terier, że go to nie dotyczy. A jamnik? Jamnik spojrzy panu w oczy i zrobi wszystko, tylko nie to, co trzeba. Pies – to wie chyba każdy – ma własny charakter, a nie tylko cechy charakterystyczne dla jego rasy. Wystarczy porównać 10 rottweilerów, które uczą się w grupie starszych psów. Okazuje się, że tylko dwa są do siebie podobne. Wśród pozostałych jeden lubi się przytulać, drugi jest złośliwcem i zazdrośnikiem, a jeszcze innym – wystraszonym biedaczkiem zahukanym przez właściciela. W gdańskim przedszkolu uczą się zwierzęta różnych ras. Instruktorki obserwują jednak, że ludzie coraz chętniej kupują psy bojowe, głównie amstaffy, pitt-bulle i bulteriery. Przyjmują je do grupy tylko wtedy, gdy szczenięta nie wykazują tzw. Nieprawidłowych cech zabawy, czyli zbyt dużej agresji w stosunku do innych zwierząt. Doświadczony trener potrafi to dostrzec. Tylko właściciele długo nie wierzą, że z miłych szczeniaków wyrosną stworzenia, które mają solną agresję w genach. Ta cecha późno ujawnia się, ponieważ psy bojowe dojrzewają mniej więcej po dwóch latach.

– Usunęłam kiedyś z zajęć bulteriera, który był, moim zdaniem, zbyt agresywny i naraziłam się na wyzwiska jego właściciela. Nie wierzył, że zauważyłam u szczeniaka niebezpieczne cechy – mówi Agnieszka Kępka. – ten sam człowiek później przyznał mi rację. „Miły piesek” wyrwał ucho jego żonie, kiedy dotknęła go przez sen. W środku nocy zerwał się z legowiska i zareagował, zanim zrozumiał, co się dzieje.

Psy bojowe, które skończą zajęcia w przedszkolu, mogą dalej uczyć się na Żabiance, ale tylko indywidualnie. Nie wolno im pójść, wraz z innymi, do „szkoły podstawowej” ani wspólnie kończyć kursów specjalistycznych, takich jak nauka stróżowania,
obrona domowników i mienia. Są zbyt niebezpieczne dla zwierząt i ludzi.

Dorota Mikłaszewicz

Gazeta Morska – dodatek do gazety Wyborczej

Dział Aktualności

Piątek 19 maja 2000 roku

 

 

RÓWNAJ DZIDZIUŚ
Pierwsze w Polsce Przedszkole dla ....psów

trudne rostania

Fuksik, groźny przedszkolak

w objęciach pani Agnieszki

 

Gdańskie przedszkole dla psów.

To pierwsza w Polsce tego typu placówka. Powstało 7 lat temu. Przedszkolakiem może zostać każdy psiak, który ukończył 12 tydzień życia. Zajęcia odbywają się co niedziela. Wzór tego przedszkola pani Agnieszka Kępka przywiozła z Francji.

Hauuu-Ward to pierwsze profesjonalne szkolenie psów rasowych i nierasowych w Gdańsku. Logo Hauuu-Wardu – to piesek w harwardzkiej czapce.

Brykają. Tak brykają, że jeden, blondynek już się cały w błocie upaprał. No ale przedszkole, to przedszkole. Wiadomo. Muszą się wyszaleć, utytłać, bo zaraz wezmą na smycz i się skończy cała zabawa. Na szczęście leżakowania nie ma...

Malce wariują. Biją się. Tarmoszą. Skubią. Napadają jeden na drugiego. A radość taka, że gdyby nie błoto, to by się człowiek sam uwalił i z nimi powygłupiał.

Mały sznaucerek Fuksik przyszedł do przedszkola dopiero drugi raz w życiu. Zestresowany jest. Siedzi skulony u nogi swojej pani i trzęsie się ze strachu. Tylko łypie na szalejące dzidziusie!

- Takiego tu niby zgrywa biedaczka... Rogi dopiero pokazuje w domu - mówi kobieta i bierze go na ręce. – Ale myślę, że czegoś się zdoła tu nauczyć. Wcześniej miałam jamnika. Nie chodził do przedszkola i były z nim same kłopoty.

 

Koniecznie nagródka

Pani Irena Christa, na co dzień lekarz medycyny, jest tutaj przedszkolanką.

- Tak jak w przedszkolu dla dzieci, u nas prowadzimy kilka ćwiczeń dla piesków - mówi. - Ma to pomóc ich właścicielom w codziennym życiu. Uczymy jak przywołać malca, żeby do nas przyszedł, a nie uciekał przerażony, że go zaraz uwiążemy na smycz. Przypominam, że nagródka w ręku jest konieczna! Żebyśmy kucnęli wołając pieseczka, żebyśmy nie byli tacy wielcy groźni, żebyśmy klaskali w dłonie. Wesoło wołać: Asik! Do mnie! Wszystko to tłumaczę! Całej rodzinie. Dlaczego? Bo przecież może być taka sytuacja, że mamusia woła pieska do siebie, a tatuś stoi z boku i malec nie wie do kogo ma pójść... No i zawsze chwalimy pieska. Głaszczemy Przytulamy Nie zaszkodzi, jak pocałujemy maluszka! No i zawsze nagródka!

Do przedszkola nie przychodzi tylko elita. Także kundelki. Nawet te ze schroniska, bidulki. Co niedzielę bawi się tu z czterdzieści szczeniaków. Wspólna zabawa ma za zadanie oswoić malców. Wspólne przebywanie – wychować w gromadzie.

- Tak wiele jest psów agresywnych, złośliwych - mówi pani Irena. - Są źle wychowane, bo nie chodziły do przedszkola!

 

Magister Fredzio

Fredzio, Rottweiler jest absolwentem Hauuu-Wardu - takiego psiego Harvardu, szkoły dla psów. Ma wyższe wykształcenie.

Choć wygląda groźnie, jest wcieleniem dobra i łagodności. Kocha dzieci i uwielbia małe psiaki. Dlatego jest tu psią niańką. Obcując z Fredziem przedszkolaki uczą się kontaktu z dorosłym psem, a Fredzio, gdy szarpią go za ucho i wskakują na głowę, jest w siódmym niebie.

- Od razu widać, który pies chodził do przedszkola! - mówi Agnieszka Kępka – szef placówki, międzynarodowy sędzia kynologiczny. – Nasz absolwent jest wyluzowany, uśmiechnięty, pracuje inaczej, potrafi skupić się w grupie rówieśników.

Jak to w prawdziwym przedszkolu, są oczywiście zabawki.

- Gra w piłeczkę, misiaczka czy pluszowego, piszczącego krzyżaczka powoduje, że niektóre z przedszkolaków chcą zdobyć zabawkę za wszelką cenę! - tłumaczy pani Agnieszka. - Żeby nie doszło do bójki wychowawcy muszą szczególnie uważać.

Koniec zabawy. Czas na naukę!

 

Chodzenie na smyczy

- Luźniuteńko trzymamy! -woła przedszkolanka. – Nie ciągnąć! No ślicznie panu dzidziunia chodzi!

Do mnie: A w oczach bandyctwo straszne!

- Równiutko idziemy! Rozmawiać! Każdy dzieciak ma jakieś imię! Azunia! Miszka! Wołać! Zainteresować sobą!

Do mnie: Ten malutki jaki słodki! Ale drań wyjątkowy! Gdyby olbrzymy miały charaktery miniaturek, ich właściciele z kolegium by nie wychodzili...

- Rozmawiać ze swoją dziewczynką! Zagadywać chłopczyka! Głaszczemy po boku! Po głowie klepał tylko Benny Hill! Ładnie! O! Pan tak po męsku! Podoba mi się! Ślicznie! Dobry chłopczyk...

Stop! Stoją. Uszy nastawione. Jęzorki na wierzchu.

- Spokojnie! Pamiętać, że to są dzidziusie! No, bokserek ślicznie!

Wzrok ma chuligana potwornego, ale siedzi pięknie! Teraz dzieci się nie bawią. Teraz się uczą! Równaj!

Dzidziusie slalomem suną między ustawionymi w szeregu ludźmi.

- Rozmawiamy z pieskami! Tak, Azorku! Dobry chłopczyk! Ślicznie idziesz! Mają mieć uśmiech na buziach! .

 

Jak w filmie!

- Uczymy małego pieska pokonać strach – tłumaczy pani Agnieszka. – Pokonać bariery, wyzbyć się agresywności. On musi być ufny.

Panie przedszkolanki kochają swe maluchy nad życie. Nie zdarzyło się, by która nie przyszła do pracy. Pani Agnieszka prowadziła kiedyś zajęcia z zapaleniem płuc!

- Tylko osoba nawiedzona nadaje się do takiej pracy Deszcz, upał, zimno, nie ma sytuacji, by któraś z nas nie chciała tu przyjść - tłumaczy pani Agnieszka. - Tę pracę trzeba bardzo kochać!

Po zajęciach instruktor pyta właścicieli: Czy po powrocie do domu dzieciaczek położył się spać, czy szalał dalej?

Jeśli śpi jak zabity to duża szansa, że nauka pójdzie mu łatwiej. Ale jak wraca i wariuje, tak jakby żadnej lekcji nie było, to będą z nim kłopoty.

 

Siadaj dzidziuś!

- Trzeba pieska zachęcić do siadania! - woła pani Agnieszka. - Bo jak będziemy tylko krzyczeć: Siad! Siad! Siad!, to odniesie to mniej więcej taki sam skutek, jak Rób lekcje! Rób lekcje! Rób' O! Jak siedzi nasz mały! Pochwalić gwiazdę! Nie ciągnąć za szyjkę! Nie dusić chłopczyka! Nie dusić!

Gabriela Pewińska
Fot. Grzegorz Mehring

„Wieczór”
Piątek 8 grudnia 2000r.

Dali imię. Dali chleba. I kopniaka
MODLITWA PSA

Kajtusia i Pani Ania

Gdyby umiał się modlić, pewnie byłaby to modlitwa do człowieka. Tymczasem siedział w rogu ciemnego baraku. Tak czarnym jak czarny on sam. Nie jadł. Nie pił. Nie spał. Nie patrzył. Nie słuchał. Nie wzdychał. Nie był. Ten pies. Zwyczajny kundel. Dwie rude plamki nad oczami. Mokry nos.

Marne było to jego psie życie. No więc przyszedł na świat. Dom człowieka, do którego trafił musiał być chyba przyjazny i spokojny. Ale pewnego dnia człowieka zabrało pogotowie. Długo nie wracał. Może nawet umarł. Został pies. Sam. Nie sam w domu. Ani sam pod drzwiami. Nie sam na ulicy. Ani nawet sam na całym, pełnym psów i ludzi świecie. On był tak bardzo sam, że słowo to powinno być dużą, czarną dziurą. To jak tęsknota, do kogoś kto umarł, tylko że się nie wie, że umarł, bo nie ma się pojęcia, że jest coś takiego jak śmierć.

To jak z tym psem, co zamieszkał na cmentarzu.

No skoro jego, tego psa człowiek wybrał zamiast łóżka zimny grób, to on tam będzie z nim. Nie ważne, że nic nie mówi, że ma swoje anioły, swoje niebo, swoją śmierć. Ten pies ma tylko jego. 

Kajtusia

 To imię dali jej chyba na budowie, gdzie ponoć trafiła. Dali śledzia. Dali chleba.I kopniaka, gdy była szczenna. Błąkała się po gdyńskich osiedlach całą jesień. Usiadła sobie na przystanku. Autobusy podjeżdżały. Odjeżdżały. Widziała dziesiątki człowieczych nóg. Chudych. Grubych. Jedne nogi zatrzymały się. Coś mówiły. A później uwiązały i zaprowadziły do azylu. Potem przyszły inne nogi i wzięły do ciepłego domu. Radość! I znów azyl. I znowu radość. Przyszedł nowy człowiek i powiedział: Ten!

A gdy już pies pokochał go całym psim sercem, to znów tutaj trafił. Czemu ludzie nie chcą, by ich kochano? Pracownicy azylu mówili, że to był najsmutniejszy pies, jakiego widzieli w życiu.

A potem nastał maj. Do sopockiego azylu przyszła pani Ania. Wszystkie psy skoczyły do siatek i szczekały: Weź mnie! Tylko najsmutniejszy pies nie szczekał, bo był jedną wielką, niemą, czarną, niewidzialną plamą. Czymś, co przestało wierzyć w człowieka. To kierowniczka schroniska pokazała pani Ani najsmutniejszego na świecie psa.

Tak trafił do jej domu. Z nerwów siusiał na dywan.

- Razem z mamą obserwowałyśmy ją od rana do wieczora – wspomina pani Ania. – A ona zachowywała się tak, jakby wciąż przepraszała za to, że żyje. Patrzyła mi uważnie w oczy, tak jakby bała się, że zrobi coś, czego jej nie wolno. A ona tak bardzo, resztką swojej psiej wiary chciała tu być.

 

Długo była przygnębiona 

Przez całe dwa tygodnie nie szczeknęła ni razu. Pierwszy raz, gdy okradano dom sąsiadów.

Mijały dni i miesiące, ogon chodził z radości coraz częściej. Któregoś dnia pani Ania zaprowadziła ją do szkoły dla psów zwanej Hauuu-Ward. Okazało się, że Kajtka świetnie sobie w szkole radzi. Trudno było jej wykonać komendę „Zostań!„. Dokładnie wiedziała, co to znaczy. Nie raz ją ZOSTAWIANO. Instruktorki Hauuu-Wardu mówiły: Psy wzięte z azylu nie „zostają”. Ale Kajtka przełamała w sobie lęk i pokonała własny strach wykonując polecenie. Była dobra. Była posłuszna. Inteligentna. Niekonfliktowa. No prymus!

Hauuu-Ward ukończyła z wyróżnieniem. Była na tyle świetna, że trafiła do grupy pokazowej. Jako jedyny kundel wśród rasowców! Kajtka obok boksera z obrożą z medali, obok dobermana – medalisty, inteligentnych owczarków niemieckich!

W niedzielę psi balet uświetni jedną z imprez Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy!

- Ze slumsów do arystokracji! – śmieje się pani Ania. – Kajtusię pokazywano nawet na ogólnopolskiej wystawie psów ...rasowych!

W konkurencji na posłuszeństwo psów była rewelacyjna. Zrobiła furorę! Jeden z oglądających podszedł do pani Ani i pyta:

- Ten pies! Wspaniały, proszę pani! Co to jest za rasa?

Na wystawie dla kundli dostała srebrny medal.

 

Dokąd idziesz? 

Kajtka dziś to najradośniejszy pies na świecie. Wita mnie gumową piłeczką i zabawia podczas rozmowy. Umie patrzeć w oczy! A w tych oczach jest wszystko! Cały gnój, rozpacz, krew, rozbite szkło i cała miłość tego świata!

Bratanica pani Ani mówi: - Ciociu, twój pies jest potwornie rozpieszczony, ale bardzo dobrze wychowany!

Toleruje nawet domowego, rozbestwionego do nieprzytomności kota. Kiedyś kot zaginą. Nikt, tak jak ona nie cieszył się, gdy wrócił do domu cały i zdrowy. Ale do dziś Kajtka nie wejdzie do ciemnej piwnicy. Do dziś boi się pijanych ludzi.

Pewnej nocy przyśniło się pani Ani, że Kajtka mówiła do niej. Jak człowiek.

- Pytała mnie: Dokąd idziesz? – śmieje się. – Pomyślałam, że to całkiem logiczne i oczywiste pytanie, i że jest na tyle mądrym psem, że przecież powinna umieć to powiedzieć. W końcu jedyną rzeczą nie nadającą się do jedzenia jaką pożarła była okładka książki: „Inteligencja psów”.

Kajtka dużo rozumie. Na szkoleniach, jak lwica stawała w obronie swego człowieka: Będę bronić cię do ostatniej kropli krwi!

 

Nie bój się! 

Kajtka jest zrównoważona. Boi się bardzo, by nie stracić domu. Lubi jeść. Nigdy nie śpi beztrosko. Nawet na swym ulubionym, starym fotelu. Nawet z kotem przy piecu. Lubi nosić patyczki. Piłeczki. Człowiek jest dla niej ważniejszy niż inny pies.

Któregoś dnia kierowniczka z azylu, która bardzo lubiła Kajtkę, zadzwoniła do pani Ani, by ta, gdy będzie na spacerze w Sopocie przyszła pokazać pieska. Kajtka przekroczyła bramkę azylu. Choć podobno psy nie myślą, ona pomyślała: To koniec.

Pani Ania, widząc co się dzieje, natychmiast się wycofała.

- Nigdy więcej już tam z nią nie pójdę – mówi. – Ale ona przynajmniej teraz wie, że nigdy jej nie zostawię. Ja wiem, że gdyby miała tam wrócić, rozpacz byłaby dla niej jak śmierć.

Na jednym z nagrobków podwarszawskiego cmentarza dla zwierząt jest taki napis: Pożegnać muszę przyjaciela. W sercu mam kamień, duszę pełną łez. Był mądry, wierny i bardzo oddany. Niektórzy mówią, że to tylko pies. 

Gabriela Pewińska

Fot. Grzegorz Mehring 

„Wieczór” dział „Świat zwierząt”

Piątek 5 stycznia 2001

Agnieszka Kępka

Agnieszka Kępka – międzynarodowy sędzia kynologiczny
– szefowa psiego Hauuu-Wardu.

- Kajtka pokazała wszystkim ludziom, którzy kochają zwierzęta, że jeśli damy psom serce, dom, strawę i na dodatek wykształcenie, to dary te one odwzajemnią wielokrotnie! Pies ze schroniska wzięty do domu potrafi być oddanym przyjacielem. Ale jeśli decydujemy się wziąć dorosłego psa z azylu trzeba liczyć się z tym, że będziemy musieli „naprawić” w psychice psa to wszystko, co go złego spotkało, zanim do nas trafił.

 

Rozmowa z psem w Noc Wigilijną

Witam serdecznie w Nowym Roku 2002. W każdym "normalnym" domu pod świąteczną choinką były prezenty dla wszystkich zwierząt mieszkających razem z nami. W noc Wigilijną o godz. 24.00 można było posłuchać tego, co mają nam do powiedzenia nasze zwierzęta. Jeśli umiesz słuchać i chciałeś słuchać, to mogłeś dowiedzieć się wielu rzeczy od Twojego psa. Tak było w moim domu i w domach moich przyjaciół. Powiem Wam, co mówiła moja zaprzyjaźniona suczka swoim właścicielom. Suczka ta w Noc Wigilijną starała się powiedzieć o co prosi, za co dziękuje i co obiecuje na następny rok.

Zaczęła więc od złożenia życzeń wszystkim domownikom. Wycałowała gorąco i obficie twarze swoich ludzkich przyjaciół, zmazując niektórym Paniom świąteczny makijaż. Obejrzała prezenty, spróbowała ich i pochwaliła Świętego Mikołaja za wybór trafnych zabawek i oczywiście smakołyków. Po części oficjalnej poprosiła, aby wszyscy usiedli i powiedziała:

Bardzo Was proszę:

  • nie stosujcie kary za zjedzony kawałek tapczanu, kiedy nie było Was w domu. Ja to zrobiłam trzy godziny przed Waszym przyjściem i naprawdę nie wiem, za co ta kara, kiedy wracacie

  • nie ulegajcie moim spojrzeniom i namawianiu Was abym bez przerwy dostawała do jedzenia wszystko, na co mam ochotę. Jestem łakomczuchem i nie znam umiaru. To Wy musicie zachować rozsądek. Chce być szczupła i piękna. Nie chcę chodzić do lekarza z powodu otyłości i łakomstwa

  • wiem, że gotowa karma to wielka wygoda dla ludzi. Błagam zachowajcie i tutaj umiar. JA chcę jeść jak normalny pies!!! Tyle smacznych i wartościowych posiłków jest na świecie - nie tylko gotowa karma

  • nie wagarujcie, kiedy jest pora pójścia do mojej szkoły. Ja uwielbiam tam chodzić i uczyć się

  • słuchajcie, co mówi Pani czy Pan "nauczyciel"- to głównie informacje dla WAS, jak macie się ze mną porozumiewać, aby nasze wzajemne życie przebiegało bezkonfliktowo

  • nie krzyczcie na mnie i nie denerwujcie się, kiedy zbytnio rozrabiam. Spróbujcie zrezygnować z oglądania filmu czy z odpoczynku w fotelu i wyjdźcie ze mną na długi spacer, gdzie mogę się pobawić i poćwiczyć

  • bawcie się ze mną, ale nie wtedy, kiedy JA Wam karzę - tylko wtedy, kiedy Ty jako szef tego chcesz. Ja to zrozumiem i nie będę starała się zostać Twoim szefem

  • nie pozwól abym pierwsza pchała się przez drzwi, kiedy wychodzimy i kiedy wracamy do domu - to będzie lepsze dla Was i dla mnie

  • jeśli wychodzicie na dłużej z domu to zostawcie włączoną małą lampkę i włączony telewizor. Ja poczuję się bezpiecznie i nie narozrabiam.

Wzruszona suczka postanowiła podziękować swoim właścicielom za:

  • dziękuję Wam, że nie muszę mieszkać w kojcu. Dziękuję i za to, że mogę spać i wylegiwać się na tapczanie (a mimo to jestem grzeczna)

  • dziękuje, że dbacie o moje wykształcenie i wychowanie. Z wielką przyjemnością chodzę razem z Wami do "psiej" szkoły i jestem tam prymuską

  • dziękuję, że poszliście ze mną do "psiego przedszkola", gdzie mogłam zdobyć jako maluch ogładę, mogłam bawić się z koleżankami i kolegami w moim wieku i uczyć się na poziomie małych dzieci przedszkolnych

  • dzięki Wam nikt nie może o mnie powiedzieć, że jestem "mordercą' czy niebezpieczną rasą. Skończyłam kursy z Posłuszeństwa i Stróżująco-Obrończe. Moje posłuszeństwo i przywiązanie do Was to "COŚ", czym możemy się pochwalić

  • bardzo dziękuję, że podczas nauki nigdy nie byłam tresowana, ani nigdy nie używaliście przemocy, krzyków czy szarpania w czasie szkolenia

  • wiecie JAK podawać mi jeść, jak wyprowadzać na spacer, jak bawić się ze mną i jak do mnie mówić - to ułatwia moje życie i zwalnia z pokusy zostania Waszym szefem. Wy już znacie moją mowę, ale inni właściciele jeszcze nie. Powiedzcie znajomym, aby starali się poznać nasz język i spróbowali, choć troszkę wychowywać swoje psy zgodnie z regułami, jakie obowiązują w NASZYM gatunku.

Suczka bardzo wzruszona nie mogła dłużej dziękować i postanowiła na koniec w swoim imieniu i w imieniu swoich koleżanek i kolegów obiecać, że w Nowym Roku postarają się spełnić następujące obietnice:

  • nie będę chowała zabawek w takich miejscach jak za lodówką czy głęboko pod meblami, abyście nie musieli klękać by wyjmować je co chwilkę

  • nie będę wyjadała kotu żarcia i to obojętnie czy kot zdążył już zjeść czy nie

  • nie będę się bawiła w przeciąganie majtek Panu lub Pani, kiedy siedzą na sedesie

  • nie będę kradła skarpetek, żeby je potem po odpowiedniej przeróbce "posadzić" w ogródku

  • nie będę myła zębów szczoteczką mojej Pani nic jej o tym nie mówiąc

  • nie będę obgryzała długopisów, a już szczególnie tych czerwonych tak, że moja Pani myśli, że umieram

  • nie będę tarzała się w zdechłych mewach, rybach czy tym podobnych

  • nie obudzę mojej kochanej Pani wpychając jaj do ucha lub buzi zimny nos lub obśliniony język

  • nie będę wyskakiwała przez otwarte okno samochodu, obojętnie jak ważny byłby powód do tego czynu

  • nie zwymiotuję w samochodzie szczególnie tym nowym i czystym

  • kiedy będę miała zamiar wymiotować w domu, nie będę próbowała znaleźć ostatniego kawałka dywanu, jaki się jeszcze ostał

  • nie ugryzę policjanta w rękę, kiedy sięgnie przez okno po prawo jazdy mojej Pani

  • wracając ze spaceru, kiedy jestem mokra, będę otrząsała się przed wejściem do domu

  • na spacerze powstrzymam się od zjadania cudzych kupek

  • jeśli jednak zjem kupkę nie będę próbowała polizać mojego Pana

  • nie będę kradła Pani majtek lub innych ciekawych rzeczy i urządzała z nimi tańców hawajskich w domu czy ogrodzie

  • nie będę chciała poznać innego psa w chwili, kiedy on sika.

Suczka i jej koleżanki i koledzy przyrzekli zapamiętać, że:

  • "sucharki" z kociej kuwety to nie jest żarcie

  • mysz komputerowa, pilot do TV czy kasety to rzeczy niejadalne

  • tapczan czy pościel w sypialni - to nie serwetka po obiedzie. Kolana Pani czy Pana też nie

  • moja głowa niekiedy nie mieści się w lodówce

  • panowie śmieciarze nie kradną naszych rzeczy

  • nie muszę nagle wstać, gdy leżę pod stolikiem

  • to nie nasz dzwonek tylko film w telewizorze i nie muszę szczekać bez opamiętania, kiedy go usłyszę

W nadchodzącym Nowym Roku 2002 życzę Państwu, abyście postarali się bardziej poznać mowę swoich psów. Nauczyli się lepszego porozumiewania z nimi, uznali ICH sposób życia. Podarujcie swoim zwierzętom ogromną porcję miłości i serca.

 

Wszystkiego Dobrego.

Agnieszka Kępka

 

Posłuchaj swojego psa 

Droga, najukochańsza Oleńko!

Te słowa, które teraz usłyszysz wypowiedziane zostaną ludzkim językiem, którego nigdy nie umiałem używać, ale wierz mi, że gdybym umiał to właśnie tak chciałbym do Ciebie mówić. Wysłuchaj ich spokojnie i weź sobie głęboko do swojego serduszka bo z głębi mojego serca one płyną do Ciebie. Słowa te ręką mojej Pani zostały przelane na papier ale gdybym mógł to powiedziałbym Ci to wszystko sam.

Pamiętaj, że niezależnie od tego co teraz usłyszysz taka po prostu jest kolej rzeczy i takie jest życie. Nie szczędzi ono nam smutków ale też daje nam dużo radości. Twoi rodzice o tym wiedzą a Ty musisz się Tego nauczyć. Dlatego postaraj się sobie przypomnieć ile radosnych chwil przeżyliśmy razem!!! Byłem na świecie kiedy Ciebie jeszcze nie było, miałem moich Państwa tylko dla siebie! Potem nadszedł dzień kiedy po krótkiej nieobecności mojej Pani w domu pojawiłaś się Ty! Byłaś małym zawiniątkiem wcale nie podobnym do moich Państwa i okropnie się darłaś a wtedy wszyscy, nie zwracając uwagi na mnie biegli do Ciebie. Bardzo mi było smutno wtedy kiedy nikt nie zajmował się mną tylko Tobą. Ale szybko o tym zapomniałem, bo kiedy trochę urosłaś to mogliśmy się razem pobawić, siadałaś na mnie, ciągnęłaś mnie za uszy. Ale ja nie protestowałem bo zrozumiałem, że i ja muszę się Tobą opiekować i pilnować Cię bo byłaś taka nieporadna! Potem uczyłem Cię jak załatwiać się na nocniku – pamiętasz jak siedziałem obok Twoich nóżek kiedy Ty robiłaś siusiu? A kiedy chodziliśmy razem na dwór to ja oczywiście musiałem się wybiegać ale zawsze przybiegałem co chwila aby sprawdzić czy jeszcze się bawisz w piaskownicy. A pamiętasz jak wyrzucałaś mnie ze swojego pokoju kiedy były u Ciebie koleżanki? Też nie gniewałem się długo na Ciebie! A w ubiegłym roku, kiedy złamałem sobie pazurka a Ty pomagałaś mojej Pani opiekować się mną! Albo jak bardzo lubiłaś pomagać przy moich kąpielach, wycieraniu, nawet suszeniu suszarką! Wtedy robiłaś mi zdjęcia – zostało Ci ich trochę prawda! I to dzięki nim możesz przypomnieć sobie niektóre fajne sytuacje, które miały miejsce w ciągu ostatnich miesięcy i lat.

Ale jak wiesz wszystko co dobre ma swój koniec! No tak po prostu już jest! Pamiętasz jak wyjeżdżając na kolonie chodziłaś z moją Panią do weterynarza? Nikt wtedy nie wiedział, że moja choroba jest nieuleczalna. A ja nie mogłem tego wiedzieć bo przecież nie jestem lekarzem. Ale możesz być pewna, że moi Państwo zrobili wszystko co jest tylko możliwe do zrobienia przez człowieka dla psa aby mi pomóc. Niestety byłem już stary i mój organizm nie miał tyle siły co kiedyś aby zwalczyć chorobę. Moje organy wewnętrzne, zmęczone życiem nie miały ochoty na żadną już więcej walkę. Najpierw odmówiła mi posłuszeństwa wątroba, następnie żołądek, potem serce zaczęło szwankować. Przez ostatni tydzień nie mogłem już nic jeść i pan doktor odżywiał mnie za pomocą wstrzykiwanych do moich żył płynów odżywczych, które dawały mi siłę. Pani nosiła mnie na rękach: dwa razy dziennie do weterynarza i kilka razy na dobę na spacery! Ale się wtedy wyspacerowałem! Zawsze tak długo musiałem umieć wstrzymywać siusiu i jak wiesz nie zawsze mi się to udawało, a tutaj tyle spacerów w ciągu całego dnia i nocy też. Moja pani zwalniała się nawet dla mnie z pracy aby przyjść do domu, pogłaskać mnie, przytulić i wyjść ze mną na spacer. No i przyszedł ten dzień! Mój ostatni ale tak piękny, że czułem się nieomal zdrowy! Słońce świeciło od wczesnego rana, upał był nie do zniesienia ale była przy mnie Pani! Cały dzień! Rozmawialiśmy o tym jakie było nasze wspólne życie, przypominaliśmy sobie te wszystkie wigilie kiedy pod choinką zawsze były dla mnie jakieś smakołyki i kiedy Ty czekałaś do późnej nocy abym coś do Ciebie powiedział i przekazywaliśmy sobie ostatnie znaki świadczące o tym jak się kochamy. Pani powiedziała mi też o miłości mojego Pana do mnie, nawet wtedy kiedy uszczypnąłem go w zabawie czy nerwach. Zapewniła mnie także o Twoim uczuciu, o którym zawsze wiedziałem, przecież w końcu tyle lat opiekowałem się Wami. Byłem przewodnikiem NASZEGO stada i odpowiadałem w każdej chwili za naszą całą rodzinę. Po południu o godzinie szesnastej Pani zabrała mnie do kliniki gdzie czekała na mnie bardzo sympatyczna pani doktor – Ty jej nie pamiętasz ale ja poznałem ją – to ona opiekowała się mną kiedy byłem jeszcze młodym pieskiem. Moja Pani była cały czas ze mną, położyła mnie na stole do badań i trzymając mnie czule mówiła do mnie cały czas. Byłem już zmęczony i obolały tą chorobą i wielką ulgę przyniósł mi ten ostatni w moim życiu zastrzyk. Przyniósł mi spokój, nie czułem już bólu, wreszcie nie cierpiałem. Biegam sobie teraz po pięknych zielonych łąkach wraz z innymi pieskami, które odeszły już z ludzkiego świata i jestem szczęśliwy. 

Barnaba

 

 

 

Jeśli nie Oksford to Hauuu-Ward

Rozkoszny szczeniak przypomina przytulankę i jest marzeniem każdego dziecka. Pamiętajmy jednak, że szybko wyrośnie na dużego psa o określonych cechach charakteru, z którymi będziemy musieli sobie radzić na co dzień. 0 wychowywaniu psów i ich opiekunów z Agnieszką Kępką, międzynarodowym sędzią kynologicznym oraz właścicielką szkoły i przedszkola dla psów Hauuu-Ward, rozmawia Paweł Radziszewski.

Agnieszka Kepka z Moli i Mają

W jakim wieku należy zacząć szkolenie psa?

Do przedszkola zapraszamy szczenięta w wieku od 12 tygodni do sześciu miesięcy. Są to młode pieski, które niedawno otworzyły oczy, ale w psim świecie doskonale sprawdza się ludzkie przysłowie „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci".

Czego można nauczyć takiego psiaka?

Szczenięta uczą się, jak żyć wśród innych psów oraz wśród ludzi. Przebywają w grupie rówieśników i uczą się psich zachowań, a jednocześnie przyzwyczajamy je do świata ludzi, który będzie ich środowiskiem. Młode psy uczą się reagować na samochody, obcych ludzi i hałas miasta.
Szczenięta są jak dzieci, które jeśli są wychowywane w domu, bez kontaktów z rówieśnikami, to później trudno im sobie poradzić np. w szkole.

A czego powinien nauczyć się właściciel szczenięcia?

Przede wszystkim tego żeby nie traktować psa po ludzku, tylko po psiemu. Poznanie zasad rozumowania naszego pupila znacznie ułatwi nam wspólne życie. Musimy wiedzieć, że pies dąży do dominacji w stadzie, a więc w rodzinie, do której trafił. Nie można mu na to pozwolić. Częstym błędem jest np. uczenie psa podawania łapy. Pies uczy się tego niezwykle szybko, bo gest położenia łapy na właścicielu oznacza dla niego to, że człowiek jest jego podwładnym. Trzeba wiedzieć, w jaki sposób psa nagradzać i karać tak, żeby zrozumiał, o co nam chodzi. Im szybciej się tego nauczymy, tym mniej kłopotów sprawi nam nasz pupil.

Paweł Radziszewski
Fot. Adam Warżawa

"Dziennik Bałtycki" - Dodatek lokalny "Trójmiasto" - środa 25 stycznia 2006r. (str.2)

 

Podziękowania Kierownictwa Schroniska w Gdańsku - listopad 2004 r.

 

Podziękowania Kierownictwa Schroniska w Gdańsku - styczeń 2005 r.

 

Podziękowania Kierownictwa Schroniska "Ciapkowo" w Gdyni - listopad 2007 r.

 

Czas pomyśleć o wykształceniu... twojego psa

Zapewnić dziecku dobrą przyszłość, zadbać o swoją karierę, kupić dom, jeździć porsche i wyjechać na zagraniczne wakacje. Do długiej listy naszych marzeń powinniśmy dopisać jeszcze jeden punkt - wysłać psa na studia.

Przedszkole, szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum, studia to droga, którą każdy z nas chciałby przejść. Mało kto wie, że w Gdańsku istnieje szkoła posłuszeństwa dla psów, która naszym pupilom oferuje wszystkie te szczeble edukacji.

Mowa tu o szkole Hauu-ward, która w Gdańsku istnieje od 1994 r. Jej założycielką jest Agnieszka Kępka, Międzynarodowy Sędzia Kynologiczny Prób Pracy. Szkoleniem psów zajmuje się od 25 lat. Jako pierwsza założyła profesjonalne psie przedszkole, które ma na celu oswojenie szczeniaka z otoczeniem i innymi psami.
Z panią Agnieszką rozmawiam o Hauu-wardzie, psach, a przede wszystkim o właścicielach, którzy w wychowaniu psów odkrywają ogromną rolę, a także popełniają ogromne błędy.

Co daje szkolenie w waszym ośrodku?
- Szkolenie w Hauu-wardzie, to przede wszystkim mądre wychowanie psa, jego przewodnika i domowników, z którymi pies mieszka. Jeśli jego właściciel naprawdę chce wychować swojego pupila, to wychodzi ze szkolenia z psem, który go słucha i nie sprawia kłopotów. Natomiast właściciel zna zasady, jakimi kieruje się pies w życiu. Daje to dobrą i mądrą współpracę między człowiekiem i psem.

Jakie stosujecie metody nauki w waszym ośrodku? I czy są skuteczne?
- Podstawą jest nauka właściciela, aby zrozumiał, jakimi zasadami w życiu kieruje się pies. Jeśli przewodnik psa i jego rodzina zrozumieją te reguły, to z szkoleniem nie ma problemu. Należy pamiętać, że u psa nie ma demokracji - albo jest szefem stada, albo ma szefa! Z każdą z tych sytuacji pies się pogodzi pod warunkiem, że ma czytelny i jasny przekaz od człowieka.

Czego podczas Waszych kursów uczy się pies? Są to np. nauka siadania, warowania, czy bardziej życiowe umiejętności: nasz pupil nie ciągnie na spacerach, nie rzuca się na inne psy na spacerze?
- Nie ma wybiórczego nauczania psa. Wiele dróg prowadzi do tego, by nasz pies był dobrze wychowany i nie stwarzał problemów w domu i na spacerze. Po naszym szkoleniu właściciel wie, jak rozpoznawać zachowania psa i rozumie, co pies tak naprawdę mówi nam poprzez swoje zachowanie. Oprócz tego właściciel uczy się u nas, jak mądrze przejąć przewodnictwo stada w języku zrozumiałym dla psa. Jest to np. nauka witania się z psem, czy podawania mu jedzenia. Oczywiście uczymy również wszystkich komend, jakie są niezbędne do posłuszeństwa psa i prawidłowego jego wychowania.

Ile lat, miesięcy powinien mieć pies, aby uzyskać jak najlepsze efekty szkolenia?
- To zależy od predyspozycji do wychowania i szkolenia ludzi, z którymi pies żyje pod jednym dachem. Bardzo ważna jest socjalizacja młodych szczeniąt psów do szóstego miesiąca życia. Od tego są spotkania w psich przedszkolach. Po szóstym miesiącu piesek prawie każdej rasy i nierasowy ma już predyspozycje do szkolenia.

Od czego zależy jak szybko uczy się pies?
- Oczywiście od jego predyspozycji związanych z rasą i z konkretnym psem. Ale jest jeszcze wiele innych czynników. To, jak szybko uczy się nasz pies zależy od tego, ile dziennie poświecimy mu czasu, ile damy mu wybiegu i ruchu. Owczarek niemiecki musi mieć mądre zajęcie i prace codziennie, a beagle przynajmniej półtorej godziny wybiegu (nie spaceru na smyczy 15 minut) rano przed pracą, po pracy i wieczorem przed snem. W innym razie powinien być w rękach myśliwego. Pies to pół etatu dodatkowo - kto nie ma czasu dla psa nie powinien go brać!

Czy psy którejś z ras uczą się szybciej? Kto lepiej opanuje zasady posłuszeństwa mały york,czy groźny rottweiler?
- Oczywiście, że tak. Są rasy, które zachowują się nieznośnie tylko, dlatego, ze nikt ich nie uczy i nie ma dla nich pracy. Yorkshire to terrier z krwi i kości i tak należy go traktować. Dużo yorków chodzi do naszej szkoły i osoby, które przyjmą do wiadomości, że to prawdziwy terrier, bardzo szybką mają efekty szkolenia i wychowania. Rottweiler to pies obronny i powinien być szkolony oraz wychowywany jak najwcześniej. Uczy się błyskawicznie i bardzo lubi naukę. Wbrew krzywdzącej opinii to niezwykle sympatyczne i milusińskie psy, ale człowiek powinien być zdecydowanie przywódcą w tym stadzie.

Czy są psy nie wyuczalne? Czy jakiś pies nie ukończył szkolenia?
- No cóż są psy, które mają mniejsze predyspozycje do nauki i mądry właściciel powinien się z tym pogodzić i kochać swojego psa, ale takich psów jest bardzo mało. Są też psy bardzo mądre, ale trudne do podporządkowania człowiekowi i wtedy mądry właściciel dąży do partnerstwa z tym psem i zapewnienia mu pracy, do jakiej został stworzony. Jeśli jakiś pies nie ukończył szkolenia, a powodem nie była ciężka choroba psa, to zawsze winny jest właściciel, któremu nie chce się pracować z psem, oczekuje cudu bez swojego wkładu pracy.

Jak ważny jest kontakt psa z jego właścicielem podczas szkolenia? Jaką rolę odgrywa w szkoleniu nauczyciel, a jaką właściciel?
- Przy szkoleniu jest niezbędny mądry kontakt właściciela i psa. Najlepiej pod okiem również mądrego szkoleniowca. Jesteśmy przeciwni oddawaniu psów na szkolenie bez udziału właściciela. To nie urządzenie na pilota, którym można sterować w razie potrzeby. Tym bardziej, że nauka obejmuje również człowieka.

Kto jest winny temu, że nasz pies jest nieposłuszny? To my, właściciele popełniamy błędy w wychowaniu zwierzaka, czy może wina leży po stronie naszego pupila?
- Z wszystkich poprzednich pytań wynika, że to człowiek ponosi odpowiedzialność za wychowanie psa! Gdyby w naszym przedszkolu ludzie słuchali, co im się mówi, to nie popełnialiby tak wiele błędów i pies chowałby się inaczej. Poważnym błędem jest traktowanie psa jak człowieka, a pies to aż pies! Zanim weźmiemy psa powinniśmy pomyśleć, że pies będzie z nami około 13 lat i jak będzie wyglądało nasz życie za chociażby 5 lat? Czy mamy wolne pół etatu dziennie, aby go poświęcić dla psa? Czy ta rasa, która nam się podoba na pewno jest dla nas? Jaki tryb życia prowadzimy? Czy lubimy wstawać o 5 rano, aby wybiegać np. beagla, czy dobermana? Pies to obowiązek - nie zabawka dla dziecka czy nasz chwilowy kaprys.

I ostatnie pytanie, co musi umieć nasz pies, aby skończyć studia w Waszej szkole?
- Zmieńmy to na pytanie: ile musi umieć pies i jego właściciel? Oczywiście wszystkie podstawowe rzeczy, jak komendy wydawane psu w pozycji statecznej i w ruchu. Kierowanie psem na odległość poprzez komendy głosowe i optyczne, oczywiście chodzenie na i bez smyczy oraz prawidłowe zachowywanie się psa w domu podczas całej doby i przy wizytach gości, oraz na wybiegu i spacerze.

artykuł Joanny Bogdanowicz

 

Jakie korzyści daje szkolenie pupila?

O tym, co się zmieniło w metodach szkolenia psów, jakie korzyści daje szkolenie i co zrobić, żeby zrozumieć swojego pupila, rozmawiamy z Panią Agnieszką Kępką - Międzynarodowym Sędzią Kynologicznym.

Zajmuje się Pani tresurą psów od 25 lat. Czy w ostatnich latach wiele się zmieniło? Jest więcej możliwości, z których korzystają treserzy?
Tak, mamy trochę inne metody szkolenia, znacznie więcej wiemy o psychice psów poszczególnych ras i o zasadach współżycia między psami. Obecnie szkoli się też bardzo dużo nowych ras, których nie było jeszcze 10 lat temu.

W jakim wieku pies jest w stanie najwięcej się nauczyć i najwięcej korzyści czerpać ze szkolenia?
Psa należy zacząć wychowywać już od 8 tygodnia życia, czyli od momentu pojawienia się w naszym domu. W okresie szczenięcym pies, jak każde dziecko, nie jest w stanie długo skupić się na jakiejś pracy, dlatego proponujemy „maluchom” psie przedszkole, gdzie mogą chodzić do 6 miesiąca życia. Następnie mogą zacząć już regularne szkolenie. Najważniejsze jest to, aby człowiek zdawał sobie sprawę z tego, że nabył psa a nie przedmiot, i że będzie miał obowiązki względem niego.

Jakie korzyści daje szkolenie? Czy na szkolenie powinniśmy się zapisać, jeśli chcemy mieć psa z dobrymi manierami?
Każdy pies niezależnie od tego, czy jest rasowy, czy nie, czy jest mały czy duży, powinien być dobrze wychowany. Psy, ludzie i inne gatunki zwierząt żyją razem, a pies szczególnie czynnie bierze udział w naszym życiu. Dlatego powinien być socjalizowany, dobrze wychowany i bezpieczny. Dzięki temu będzie się nam razem przyjemniej i wygodniej żyło. Na szkoleniu mamy możliwość ukierunkowywania psa w zgodzie z predyspozycjami jego rasy, oczywiście po solidnej nauce podstawowej ważnej dla każdego psa.

Ale dobre maniery to nie wszystko. Co zrobić, gdy nasz ulubieniec jest bardzo głośny? Wciąż szczeka i nie daje sąsiadom spać?
Pies zachowuje się tak, jak mu na to pozwala jego właściciel. Jeśli kupujemy psa, który musi mieć dużo ruchu i pracy – a tymczasem my trzymamy go w domu przez 8-9 godzin samego albo w ogrodzie, to co taki pies ma robić? Należy przed kupnem psa bardzo dobrze się zastanowić, jaką rasę wybieramy i czy potrafimy psa tej właśnie rasy wychować i zapewnić mu optymalne warunki życia.

Jak sprawić, aby pies był grzeczny i dobrze ułożony nie tylko na placu szkoleniowym, ale również po powrocie do domu?
Tu decyduje znajomość gatunku pies. Na placu szkoleniowym pokazujemy, w jaki sposób wychować psa, wyegzekwować pożądane przez nas zachowanie poprzez odpowiednie ćwiczenia właśnie w warunkach domowych. Ważna jest konsekwencja i cierpliwość we właściwym wychowywaniu i szkoleniu psa.

Szkolenie przez zabawę – czy zawsze skutkuje? Jakie formy zabaw są najbardziej rozwijające dla psa? Które z nich właściciel może kontynuować w domu?
Oczywiście, że możemy szkolić psa poprzez zabawę, ale to nie jest takie proste. Pies bardzo szybko rozpozna błędy człowieka i wykorzysta je na swoją korzyść. U psa nie ma demokracji – albo pies jest szefem, albo ma szefa człowieka. To dla niego jedyna jasna sytuacja i zrobi wszytko, aby to pies był Alfą. Aby zabawa uczyła należy ją kontrolować i przede wszystkim wymagać od psa tego, czego go uczymy. W naszym gimnazjum pokazujemy, w jaki sposób można bawić się z psem ucząc go np. sztuczek czy pracy węchowej wykorzystując skarpetki domowników. Jak wykorzystywać naturalną chęć psa do noszenia różnych przedmiotów. Wszystkie tego typu zabawy można wykonywać w warunkach domowych, wystarczy tylko trochę czasu i wyobraźni.

Czy są zabawy, które są niebezpieczne i mogą przynieść więcej szkód niż korzyści?
Są i to wiele. Najbardziej niewłaściwą i niebezpieczną, a wręcz szkodliwą zabawą jest mocowanie, przeciąganie zabawek z psem. Tu popełniamy najwięcej błędów i przeważnie uczymy psa, że to on jest najważniejszy w stadzie i to jemu oddajemy pierwszeństwo, co później, gdy pies dorasta, ma fatalne skutki w usposobieniu zachowaniu psa.

Jakie są najczęstsze błędy wychowawcze popełniane przez właścicieli psów?
Niekonsekwencja. Brak cierpliwości. Stosowanie kar i nagród tak, jakby pies był człowiekiem, absolutny brak znajomości zasad życia psa. Obwinianie psa za swoje błędy.

Co zrobić w przypadku, gdy nasz pupil jest „niereformowalny”? Wciąż objada się, mimo że staramy się, aby zachował ładną sylwetkę, nie reaguje na nasze polecenia, nie ma z nim dobrego kontaktu. Czy są rasy, które szczególnie trudno poddają się tresurze?
Pies karmiony naturalnie, tak jak jego wszyscy przodkowie przez wiele lat, nie wykazuje cech łakomstwa – je tyle ile mu potrzeba. Nie mamy z psem dobrego kontaktu tylko wtedy, kiedy nie poświęcamy mu odpowiedniej ilości czasu (pies to dodatkowe pół etatu w naszym życiu), kiedy nie zachowujemy się konsekwentnie, kiedy nie bierzemy pod uwagę rasy psa. Każdego psa możemy dobrze wychować, tylko należy wiedzieć czego oczekiwać od danej rasy. Efekt zachowania psa – to wizytówka jego właściciela.

Jakich zasad powinniśmy przestrzegać, jeśli jesteśmy opiekunami psa i mamy dzieci? Co zrobić, aby dziecko nie zaczęło traktować małego szczeniaka jak pluszaka, którego można przytulać i bawić się z nim zawsze, kiedy ma się na to ochotę?
Jeśli mamy dziecko, należy bardzo dobrze się zastanowić zanim kupimy psa. Pies to w żadnym wypadku nie zabawka i nie zrekompensuje braku czasu rodziców dla dziecka. Wręcz przeciwnie – przybędzie nam obowiązków. Nie krzyczmy tylko na psa i nie obwiniamy tylko jego za wszytko – wychowujmy również dziecko i uczmy właśnie dziecko, jak ma traktować psa. Prosty przykład: dziecko bawiąc się biega, krzyczy i łapie rączkami psa. Ruch i krzyk bawiącego dziecka jest dla psa znakomitą zachętą do zabawy i pies chętnie przyłączy się do takiej zabawy, ale ma tylko zęby! Nie ma rączek, którymi złapie dziecko. To my dorośli odpowiadamy za prawidłowe relacje i wychowanie zarówno psa jak i dziecka.

Czy pies może być nie tylko naszym towarzyszem, ale również terapeutą?
Tak, ale tylko psy ras do tego stworzonych jak np. retrievery, leonbergery lub kundelki - tylko te, które mają do tego wrodzone predyspozycje.

Czy na tresurę nigdy nie jest za późno?
Psa można wychowywać zawsze. Sama adoptowałam 8 letniego Pomeraniana (szpic miniaturowy) i potrafiłam go przystosować do życia w naszym domu i w społeczeństwie. Nie mówmy o tresurze, a raczej o prawidłowym życiu z psem na co dzień. Szkolenie jednak łatwiej przeprowadzać z młodym psem, bo pies i my nie mamy jeszcze zbyt wiele niewłaściwych i błędnych nawyków.

Jakiej rady udzieliłaby Pani osobie, która chce nauczyć pupila dobrych manier, ale zupełnie nie wie, jak się do tego zabrać?
Najpierw należy uświadomić sobie, jakiej rasy mamy psa - to znaczy wiedzieć, do czego dana rasa została stworzona, żeby nie oczekiwać od psa rzeczy trudnych czy wręcz dla niego niemożliwych. Kolejna ważna rzecz: czy mamy czas na szkolenie i czy starczy nam cierpliwości. Jeśli tak, to zapraszam do internetu. Znajdziecie tam mnóstwo książek poświęconych szkoleniu i wychowaniu psa. Jeśli wolicie ćwiczyć pod okiem tresera, znajdźcie Państwo ośrodek szkolący psy w waszej okolicy. Przejdźcie się tam i zapoznajcie z ofertą. Jeśli coś Wam przypadnie do gustu – zacznijcie wspaniałą przygodę ze swoim psem. To naprawdę duża frajda. Życzę wszystkim powodzenia.

artykuł Marty Steiner

 

Przemyślenia na czas świąteczny

Jesteśmy w okresie Świątecznym oraz zbliżających się ferii szkolnych. To czas na refleksje i zastanowienie się nad wieloma sprawami. To czas również na zwrócenie większej uwagi na Waszego psa i Wasze wspólne życie w jednym stadzie. Sam fakt posiadania tego zwierzęcia nie zwalnia Was z obowiązku wychowywania go i zrozumienia - w całym jego życiu.
Macie psa, to zakładam, że wiecie, jakiego psa kupiliście i jakie posiada on cechy charakteru. Spróbujcie jednak zastanowić się jeszcze raz, co zrobić, aby wasze wspólne życie upływało jak najmilej, i aby środki masowego przekazu nie miały powodów prawdziwych lub wymyślonych do krytykowania i krzywdzenia tych psów.
 

Oto kilka przemyśleń i wskazówek na czas świątecznego relaksu:

  • Pamiętajcie, że jeśli mieszkacie w mieście, to coraz trudniej jest znaleźć odpowiedni teren spacerowy dla psa. Przepisy, które weszły w życie w poszczególnych miastach na pewno nie ułatwiają Wam życia.

  • Pies w każdej rasie i nierasowy będzie swobodnie biegał po własnym dobrze ogrodzonym terenie, ale nie przed blokiem! Pies w mieście to przede wszystkim obowiązek, a potem przyjemność.

  • Nie liczcie na to, ze każdego psa potraficie w dowolny sposób ukształtować. To ciężka i odpowiedzialna praca. Musicie znać doskonale zasady, jakie obowiązują w psim gatunku. Każdego psa można zepsuć nieodpowiednim wychowaniem lub brakiem kontaktu z człowiekiem! Jeśli nie macie doświadczenia w wychowywaniu i szkolenie psa – to nie kupujcie psów o silnym, dominującym charakterze i władczym usposobieniu. Dobry hodowca (nie fabrykant psów) na pewno pomoże wybrać odpowiedniego szczeniaka. Bardzo często takie określenia jak „silny psychicznie”, „dominujący”, „pewny siebie”, „nieustraszony” – to pułapki wychowawcze! Jeśli nie jesteście doświadczonymi właścicielami psa, to właśnie te cechy charakteru mogą sprawić Wam wiele kłopotu i rozczarowania.

  • Najlepiej wybrane szczenię, kupić tam, gdzie właściciel suki-matki w dobrze przemyślany sposób bawi się z czterotygodniowymi maluchami.

  • Nikt NIE ROZWIĄŻE w przyszłości Waszych problemów życiowych, NIE WYCHOWA ZA WAS dzieci i Waszego psa. Po prostu macie jeszcze jednego domownika przez najbliższe 10 lat. Macie też więcej OBOWIĄZKÓW, mniej czasu i pieniędzy! Nie narzekajcie -  WY i Wasi domownicy, kiedy w okresie zmiany sierści zajdziecie wszędzie włosy ukochanego psa, nawet w otwartej puszce piwa.

  • PIES to jedyna istota na świecie, która służy człowiekowi swoimi możliwościami psychicznymi. Zdrowy psychicznie pies ŚWIADOMIE i CELOWO i CHĘTNIE współpracuje z człowiekiem, wykorzystując swe cechy wrodzone, a jeszcze chętniej, jeśli ten CZŁOWIEK jest na tyle mądry, aby zrozumieć gatunek psa.

  • Bez pomocy tresera porozumiewacie się w jakikolwiek sposób w domu z psem, a on zachowuje się jak członek rodziny – taki „ubogi krewny” uzależniony od humorów gospodarza, doskonale rozumiejący swoją pozycję. Każdy pies rasowy, czy zwykły Azor, wie o człowieku dużo więcej niż człowiek o nim. Tylko tyle, że nie jest to wiedza o człowieku jako o istocie innego gatunku, lecz o przewodniku stada i prawidłach życia w grupie rodzinnej. Wy bardzo często bagatelizujecie zasady życia w stadzie i nie chcecie o nich pamiętać – pies natomiast nie potrafi tego zapomnieć, chyba że uniemożliwicie mu jakikolwiek rozwój psychiczny, trzymając go cale życie w klatce.

  • My ludzie zapomnieliśmy znaczenia sygnałów przekazywanych ciałem. Zapominacie, że w rodzinnym stadzie szczenięta i samice są pod szczególną ochroną. Nie wolno dotkliwie gryźć okazujących uległość przedstawicieli własnego gatunku, ani zagryzać proszących o łaskę.

  • Przypominam, że psy agresywne wobec innych psów, niewspółpracujące w stadzie – na wolności wyginęłyby w pierwszym pokoleniu. To człowiek kojarząc takie psy, wyhodował rasy nierespektujące gestu poddania, niebezpieczne dla innych psów, a czasem dla ludzi.

    CZY WIECIE, ŻE:

  • Wasz pies widzi świat przede wszystkim węchem i słuchem, a dopiero potem wzrokiem.

  • Dysponuje węchem ABSOLUTNYM – czyli zapamiętuje, a potem odróżnia zapachy bez konieczności porównywania ich z sobą.

  • Dysponuje ABSOLUTNYM słuchem. Raz usłyszany dźwięk jest zapamiętany i rozpoznawany. Nawet te dźwięki, które dla człowieka są niesłyszalne. Wypowiadane słowa i dźwięki mogą w różny sposób wpływać na Waszego psa. Uważajcie przy szkoleniu!!! Kontrolujcie barwę swojego głosu i starajcie się nie mylić.

  • WZROK czasem psa zawodzi. Jednak najmniejszy ruch jest natychmiast przez niego zauważony. Natomiast stojący przedmiot jest trudny do zidentyfikowania, zapamiętania i rozpoznania. Dobry przykład to kosz do śmieci, który codziennie na spacerze mijacie, a któregoś dnia jest on przewrócony. Staje się on nagle „czymś” tajemniczym, groźnym i nieznanym dla Waszego psa.

  • Wasz pies odbiera CAŁYM CIAŁEM bodźce dotykowe i nie wszędzie lubi być głaskany. Często poklepanie po głowie jest dla psa zdecydowanie nieprzyjemne i może wywołać reakcje zupełnie inne niż oczekujecie. Pamiętajcie, że chwyt za głowę i kark, nawet ten pieszczotliwy oznacza zachowanie dominujące, karcące psa, czuje się on zagrożony i może kłapnąć zębami. Jak chcecie Waszemu psu zrobić przyjemność, to poklepcie go po łopatkach, podrapcie koło uszka, po szyi, ale nie szarpcie za skórę na karku.

  • Chęć dotyku jest indywidualna, wrodzona i niezależna od rasy. Jeden pies uwielbia wtulać się w człowieka, inny natomiast od wielkiego święta dotknie nosem ręki swego opiekuna.

  • Czy pies MYŚLI? – Oczywiście, że myśli i to często, potrafi „kombinować” wcale nie najgorzej. Myśli Wasz pies KONKRETNIE nie abstrakcyjnie. Jeśli żyjecie z psem pod jednym dachem i często z nim „rozmawiacie”, to na pewno nie macie wątpliwości, że Wasz pies myśli.

  • Ludzka MORALNOŚĆ – tego nie powinniście oczekiwać od Waszego bardzo mądrego Azorka. Psia psychika nie jest aż tak dobra, aby rozróżniać złe i dobre uczynki (ale czy my ludzie też zawsze to umiemy?). To, co przynosi psu i jego stadu bezpośrednią korzyść jest dobre, słuszne i pożyteczne. To, co sprawia ból i lęk jest złe, wstrętne i naganne. Bardzo słuszne i uzasadnione jest ukraść kotlet lub ciastko ze stołu – zła jest smycz, która za to szarpie. Bardzo miło i wygodnie jest zrobić siusiu na nowym dywanie, miło pogryźć nowe włoskie buty pachnące ukochaną „pańcią”, ale okropny i niebezpieczny jest powrót Pani do domu, bo się gniewa od drzwi i zupełnie nie wiadomo, o co.

  • NAUKA – pies potrafi się uczyć i nawet to lubi! Doskonale zapamiętuje przyjemne dla siebie sytuacje, zachowuje się w taki sposób, jak poprzednio w identycznych okolicznościach lub bardzo podobnych, które przyniosły mu korzyść taką jak pochwała, nagroda, rozładowanie stresu. Zapamiętuje też tak samo doskonale PRZYKRE doznania, szczególnie z okresu szczenięctwa. Powtórzenie podobnej sytuacji w wieku dorosłym może wywołać lęk lub agresję.

  • NAŚLADUJE i potrafi robić to dobrze. Naśladuje zachowanie szefa stada i to zarówno psa jak i człowieka uznanego za szefa.

  • Pies potrafi Was OBSERWOWAĆ i wyciągać wnioski na przyszłość np. jak dzwoni telefon, to pies pogania Was, aby go odebrać, bo tak zwykle robicie, kiedy dzwoni telefon. Powtarzane przez Was stałe czynności i zachowania domowe, stają się dla psa domowego obowiązującym kodeksem prawnym.

  • Pod wpływem bólu, lęku, stresu możliwość nauki zostaje ZAHAMOWANA, cały wysiłek pies kieruje na przerwanie i unikniecie teraz i w przyszłości sytuacji przykrej.

  • Doznania przyjemne ułatwiają zapamiętywanie, są zachętą do samodzielnego zachowania się w wyuczony sposób w podobnej sytuacji na przyszłość.

    Proszę zapamiętać, że w psim stadzie nie ma miejsca na obiboków, każdy pies stara się być przydatny i pożyteczny. Wspólna praca stada jak polowanie, ochrona terytorium – umożliwia przetrwanie, daje satysfakcję, wzmaga więzi uczuciowe miedzy członkami stada, zapobiega nieporozumieniom. Utrwala hierarchię bez potrzeby staczania walk, daje poczucie bezpieczeństwa – jeśli to zrozumiecie, to nie będziecie wyrządzać psu krzywdy tak zwanym WYCHOWANIEM BEZSTRESOWYM.
    W MIEŚCIE pies ma tyle wolności, na ile umie się poprawnie zachować. Tyle ma poczucia bezpieczeństwa, na ile może być przydatny. Psa trzeba szkolić od najmłodszego wieku. Wasz autorytet szefa – nauczyciela będzie nie do podważenia (pod warunkiem, że będziecie wiedzieli, co robić!). Nie będziecie musieli stosować półśrodków, traktować psa chłodno lub nie pozwalać na nadmierne czułości. Jak szkolicie Waszego psa, stajecie się dla niego NAJWAŻNIEJSZĄ osobą. To, co pies może dla Was zrobić, choćby z Waszego punktu widzenia było to bezużyteczne – daje mu poczucie wspólnoty z Wami, sprawia, że pies będzie podporządkowany w sposób naturalny i będzie szczęśliwy mogąc szanować w Was mądrego szefa Waszego stada.
    Pamiętajcie, że PIES rodzi się z osobowością przywódcy stada i od małego robi wszystko, aby osiągnąć tą pozycje. NIE MOŻECIE POPEŁNIAĆ BŁĘDU W WYCHOWANIU Waszego psa. To WY musicie wszystko wiedzieć i być mądrym szefem.

Wszystkim mądrym i kochającym właścicielom psów, życzę w okresie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku, aby potrafili jak najmądrzej nawiązać więź z swoim psem i zachować dożywotnio stawisko Szefa Stada.


WSZYSTKIEGO DOBREGO

Agnieszka Kępka

 

Grzechy i grzeszki w hodowli psów

Hodowla uczy cierpliwości i pokory, natomiast osoby zapatrzone w sukcesy swoich psów, żądne splendoru i sławy, chciałyby wygrywać zawsze i za wszelką cenę. Stąd biorą się niezbyt czyste zagrania w hodowli, dotyczące zarówno postępowania względem samych zwierząt, jak i względem konkurencji.

Z moich obserwacji wynika, że najmniej odporne psychicznie na różne hodowlane porażki, a zarazem najbardziej podatne na machlojki i oszustwa w hodowli są takie osoby, które z jednej strony wystawy psów traktują niezwykle ambicjonalnie oraz te, dla których hodowla stanowi główne, czasami jedyne źródło zarobku. Trzecią grupę stanowią ci, którzy mieli szczęście trafić na pierwszego, często zupełnie przypadkowo kupionego psa, który okazał się być wybitnym egzemplarzem. Takim osobom wydaje się, że mają monopol na wygrywanie i żaden inny pies nie ma prawa okazać się lepszy od ich championa. Po zaledwie 2-3 latach od zaistnienia w kynologicznym świecie uważają oni, że posiedli całą tajemną wiedzę dotyczącą genetyki, wystawiania psów i ich przygotowywania do pokazów.

Hodowca, posiadając najczęściej kilka, czasami kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt zwierząt, z natury rzeczy ma procentowo dużo większą szansę zaliczenia różnych nieszczęść i „wpadek”, niż szczęśliwy posiadacz jednego pieska. Decydując się na rozpoczęcie hodowli powinniśmy z góry założyć pewne losowe nieszczęścia, na które nie będziemy mieli wpływu lub takie tragedie, które zdarzyć się mogą przez naszą niewiedzę, głupotę, bezmyślność lub rutynę. Jeżeli wydaje się komuś, że hodowla psów to przede wszystkim same sukcesy, blichtr i pieniądze – bardzo szybko gorzko się rozczaruje.

Oto kilka przykładów:

Nietrafione importy

Sprowadzając do hodowli jakiegoś nowego psa z zagranicy, wyczekiwanego z dużą nadzieją i kupionego za niemałe pieniądze, w naturalny sposób oczekujemy rewelacji, która podbije ringi wystawowe. Niestety rzeczywistość najczęściej nie pokrywa się z naszymi marzeniami.

Na podstawie samych zdjęć i ocen z wystaw trudno w 100% stwierdzić, na ile zamówiony szczeniak będzie wybitny. Poza tym nie miejmy złudzeń, że doświadczony hodowca, którego najczęściej znamy jedynie ze słyszenia, sprzeda nam naprawdę wartościowe zwierzę. Prawda jest taka, że wybitne egzemplarze albo zostają w hodowli, albo trafiają do zaprzyjaźnionych, sprawdzonych osób.

Najgorzej, jeśli sprowadzony egzemplarz okaże się być nosicielem różnych genetycznych przypadłości lub sam jest takimi wadami obarczony. Nieuczciwy nabywca, mając na uwadze poniesione koszty, może ulec pokusie ukrycia takiej wiedzy przed innymi ludźmi, przez co wprowadza się do hodowli określone wady i schorzenia.

Braki zębów i wady uzębienia

Istnieją rasy, w których problem nadliczbowych bądź brakujących zębów występuje nagminnie, są też takie gdzie zdarza się to sporadycznie. Problem nie polega na brakach czy wadach zgryzu, ale na działaniach, jakie hodowcy podejmują, aby to ukryć.

Najprostszy sposób z jakiego korzystają to zwrócenie się do lekarzy, którzy zajmują się wstawianiem brakujących zębów oraz wykonywaniem aparatów korygujących wady uzębienia.

Złamane ogony

W wielu rasach złamany, zrośnięty lub szczątkowy ogon jest wadą dyskwalifikującą, z kolei w niektórych to cecha dopuszczalna albo wręcz wskazana. Jeżeli wada taka pojawia się nie tam, gdzie powinna, może świadczyć o niepożądanych obciążeniach genetycznych lub zbyt bliskim chowie w pokrewieństwie, tzw. inbredzie.

Hodowcy radzą sobie z tym problemem operując psy i zakładając im usztywniające opatrunki prostujące ogony lub decydując się na amputację złamanej końcówki. Bulwersujące jest to, że osoby takie przedstawiają potem zaświadczenia od weterynarzy mówiące o utracie końcówki ogona w wyniku kontuzji.

Wadliwe umaszczenie

Czasami może się zdarzyć, że umaszczenie psa nieznacznie odbiega od obowiązującego we wzorcu, co może świadczyć, iż nabyliśmy zwierzę rodowodowe, ale nie do końca poprawne eksterierowo. Może tak się zdarzyć, gdy przegląd hodowlany robiony jest u szczeniąt w bardzo młodym wieku, zanim nabiorą odpowiedniego pigmentu.

W przypadku niewielkich różnic wystawcy starają się takie usterki skrzętnie ukryć przed sędziowskim okiem. Farbowanie yorków, pudli, foksterierów czy airedale terierów, co prawda nie zdarza się nagminnie, ale daje się zauważyć na ringach, pomimo iż niektórzy hodowcy doszli już do takiej perfekcji, że tylko specjalistyczne badania wykryłyby w psiej sierści obecność związków chemicznych.

Podejrzanie liczne mioty

Podstawianie szczeniąt pochodzących od innych matek pod jedną sukę to kolejny grzech hodowców, którzy za wszelką cenę chcą zarobić. Według przepisów Związku Kynologicznego suka może być w danym roku kalendarzowym pokryta tylko raz i nawet jeśli uzyska się warunkowo zgodę na powtórne krycie, to zakaz dotyczy całego następnego roku. W związku z tymi ograniczeniami niektórzy nieuczciwi hodowcy z pełną premedytacją kryją kilka suk w jednym czasie, po czym bez żadnych skrupułów podkładają nadliczbowe szczeniaki pod jedną.

Podstawianie psów na konkursach lub na wystawach

Jeżeli jakiś wybitny pies jest ogólnie znany, ma swoje charakterystyczne cechy, a jego fotografie znaleźć można bez trudu w internecie, to nawet wyjątkowo nieuczciwemu właścicielowi nie przyszłoby do głowy zastępować go innym. Inaczej rzecz się ma w przypadku zwierząt teoretycznie rasowych, ale eksterierowo niczym specjalnym nie wyróżniającym się od innych. Wtedy nieuczciwy hodowca może zastąpić gorszego osobnika lepszym. Oszustwa na ogół się udają się, gdyż sędzia nie zawsze pamięta lub ma czas na wnikliwe sprawdzanie tatuaży, nie wspominając już o chipach, a w przypadku wykrycia takowego, zawsze można powiedzieć, że w pośpiechu doszło do pomyłki, tym bardziej, jeśli jeden właściciel wystawia tego samego dnia kilka psów.

Dokładnie te same mechanizmy mają miejsce na testach, próbach lub konkursach, gdzie jedno dobrze wyszkolone zwierzę „zalicza” konkurencję pozostałym.

Podstawianie zdrowych psów do badań

Ten sam problem dotyczy specjalistycznych badań, chociażby popularnego prześwietlania psów na dysplazję. Tylko dwa razy w czasie mojej kariery kynologicznej lekarz sprawdził u psów tatuaże. Chipów nie sprawdził nikt! Dzięki takiemu liberalnemu podejściu zdarza się, że w hodowli, w której przebywa wiele psów, jeden zdrowy „załatwia” papiery tym, co do zdrowia których można mieć wątpliwości.

Reproduktor – tylko który?

W przypadku posiadania kilku reproduktorów i niedyspozycji jednego z nich (na dodatek takiego, który posiada bardzo atrakcyjne „papiery”), nieuczciwy hodowca może z pełną świadomością zapisać miot właśnie na niego, mimo pokrycia suki innym.

Proteza brakującego jądra

Wydawać się to może absolutnie niemożliwe, a jednak i takie przypadki mają miejsce! Czasem silikonowa proteza jądra jest tak sprytnie umieszczona w worku mosznowym, że jedynie wyjątkowo uważny i dociekliwy sędzia zauważy brak połączenia takiego tworu z powrózkiem nasiennym. Psy, które są jednostronnymi wnętrami, a właściciel decyduje się na tak ryzykowne i niemoralne posunięcie, są najczęściej wybitnymi pod względem eksterieru osobnikami. Niczego nie podejrzewające osoby, wykorzystują potem takiego psa do krycia swoich suk.

Usypianie starych psów

W hodowlach nastawionych głównie na zysk, stare psy zabierają miejsce młodszym, więc w momencie, gdy „wypadają z hodowli”, zostają usypiane.

Produkcja psów do walk

Tym haniebnym procederem trudnią się przede wszystkim handlarze i pseudohodowcy, ale w rodowodowych hodowlach i takie procedery również mają miejsce, zważywszy jak wysokie ceny osiągają na „czarnym rynku” psy z papierami specjalnie szkolone do psich walk.

Operacje strun głosowych

Hodowca posiadający stado psów w pobliżu zabudowań innych ludzi, jest narażony na pretensje odnośnie ciągłego hałasu. Aby wyeliminować ten problem niektórzy decydują się na dokonanie u wszystkich, lub jedynie u najbardziej hałaśliwych osobników, operacji strun głosowych. Po takim zabiegu, zamiast tubalnego szczekania lub wściekłego jazgotu, psy wydają z siebie jedynie ciche, świszczące dźwięki.

Układy i układziki na wystawach psów

Myślę, że to zupełnie naturalne, iż wystawcy lub sędziowie (a często jedni i drudzy) hodujący te same rasy i od lat obecni na ringach, doskonale się ze sobą znają. Jednak fakt znajomości lub bliskiej przyjaźni nie zwalnia nikogo z obowiązku dokonywania rzetelnych i sprawiedliwych ocen. Nie da się ukryć, że tendencyjne, nierzetelne, złośliwe lub skrajnie niekompetentne sędziowania kładą się potem cieniem na wszystkich i wyrabiają jednolitą opinię o pozostałych wspaniałych, doświadczonych i uczciwych arbitrach. Cierpi na tym  pośrednio również Związek Kynologiczny, który utrzymuje się głównie z organizacji wystaw i z opłat członkowskich. Zdaję sobie sprawę  z tego, że mogę się narazić niektórym sędziom, ale myślę, że nie można dłużej milczeć widząc czasem ich karygodne zachowania na ringach, brak taktu, kultury, przyjmowanie sędziowań  tych samych ras na wielu wystawach w jednym roku, przez co wystawcy mają problem z dokończeniem championatów, zachowywanie się na ringu niczym pan i władca, wdawanie się w pyskówki z wystawcami albo występowanie w stroju co najmniej niedbałym.

Myślę, że wiele osób zrezygnowało z prezentowania swoich psów na wystawach właśnie dlatego, że na własnej skórze doświadczyło takiego zachowania, z kolei spora grupa potencjalnych kynologów, zniechęcona opinią znajomych nawet się nie zapisała do Związku, mimo posiadania psa z rodowodem.

Sama jestem sędzią i wystawcą, tym bardziej jest mi przykro, gdy widzę tego typu postępowanie, jednocześnie zdając sobie sprawę jak ostra, niesprawiedliwa i krzywdząca jest potem opinia wobec większości moich kolegów i koleżanek.

Aby Państwa więcej nie straszyć, pragnę podsumować, że wspomniane przeze mnie nieprawidłowości, choć czasem się zdarzają, to nie stanowią, na szczęście, o jakości naszej kynologii. Tym niemniej uważam, że lepiej jest podzielić się z Państwem swoją wiedzą, bo być może po przeczytaniu tego artykułu niektórzy  nieuczciwi hodowcy  zastanowią  się nad tym, co robią, a do innych dotrze, że jednak nie są anonimowi i bezkarni.

Jadwiga Konkiel

 


HAUUU-WARD

e-mail

OPUBLIKOWANO  18.05.2000
UAKTUALNIONO  12.12.2011